piątek, 31 stycznia 2014

Wszystkiego po trosze, a do kupy nic :(

Dawno mnie  nie było :( wiele się działo.
Po Świętach trudno się było ogarnąć, zaraz Sylwester, urodziny syna - 10 więc wiek konkretny i imprez wiele, zjedzono 3 torty. Później z synem w szpitalu (niby operacja planowana) ale jakoś 3 tygodnie wyjęte z życiorysu.
Stale coś robię , ale jakoś bez przekonania - brakuje mi energii.

Powstały ciapki ala conversy




Powstały jeszcze czerwono - granatowe dla Tomka, ale obdarowany nie był zadowolony i jeden ciapek się zgubił :( przypuszczam, że wyrzucił go do śmieci.

Powstał szyjo - ocieplacz (i od razu na zewnątrz odwilż) dla mnie. Ścieg łuskowy, miałam tylko i motek włóczki i tylko tyle udało się zrobić. Zapinane na koralik z tyłu.



I zaczęłam uczyć się robić sznury koralikowe. Początki są zawsze trudne, ale dla mnie najtrudniejsze jest nawlekanie koralików - zajmuje mi to 2 razy więcej czasu niż później robienie węża.




Powstało chyba jeszcze z 10 różnych szalików (frilly, argentina, bolero)

Teraz jednocześnie robię 3 rzeczy - też tak macie?




1 komentarz:

  1. Oj tak też mam pozaczynanych kilka prac jednocześnie z różnych technik :(
    A miałam zamiar najpierw wszystkie pokończyć, ale dostałam zadanie bojowe od córki i znowu wszystko poszło w kąt.
    Z nawlekaniem też mam mały kłopot, bo to nudne zajęcie. Sznury już w miarę opanowałam, a teraz chcę się nauczyć ukośników :)
    Bardzo fajny wzorek na tym szyjogrzeju :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń